poniedziałek, 17 grudnia 2018

Wspomnienie z Sycylii

W marcu tego roku minęło 5 lat mojego blogowania. W tym samym czasie kończyłam podyplomówkę z pedagogiki i wróciłam do pracy po 4 latach urlopu wychowawczego. (Pewnie dlatego też nawet przez myśl mi nie przemknęło by zrobić urodziny bloga...) 
Chyba dopiero teraz mogę powiedzieć, że z grubsza ochłonęłam po fikołku jaki wywineło w ostatnich miesiącach moje życie :)
Z jednej strony czekała mnie reorganizacja życia domowego w związku z samym powrotem do pracy, a z drugiej zmierzenie się z faktem, że moja firma została niedawno włączona w struktury korporacji i raz czy dwa razy w roku nie ominie mnie latanie samolotem (a nie uwielbiam).

Dziś pokażę Wam moje pamiątki z Sycylii, gdzie byliśmy na konferencji. 
Sycylię odwiedziłam na przełomie września i października, kiedy generalnie nadal jest ciepło, ale pogoda bywa jednak kapryśna.
Pierwszego wolnego dnia mieliśmy zorganizowaną wyprawę na Etnę - z wszelkimi udogodnieniami co do wjazdu, bo spora część współpracowników jest w wieku przedemerytalnym - tak więc autobus, potem kolejka górska, potem terenowe busy.
Na szczęście nie zwiedzaliśmy głównego krateru (za chmurami w lewym górnym rogu), a jedynie kilka mniejszych spośród ponad dwustu. Mimo że w mieście u stóp wulkanu było prawie 20 stopni, to na górze tylko 3, w dodatku okropnie wiało i zdecydowanie dobrym pomysłem było wzięcie świeżo wydzierganej czapkę. Zwykle smoje zydełkowe czapki są dość przewiewne, jednak ta z dodatkiem czarnego merynosa dała radę.



(Zainspirowałam się czapką Magdaleny Różdżki z Listów do M3.)

Z kolejnej wycieczki na Wyspy Eolskie przywiozłam sobie trochę biżuteryjnych pamiątek. Kupiłam kilka zawieszek, naszyjnik z lokalnym koralem i obsydianem oraz najprostsze kulkowe bransoletki z lokalnej lawy (oczywiście w celu przerobienia na inne projekty, bo na sznury nie sprzedawali).

Kuleczki są delikatne, matowe, aksamitne w dotyku i zupełnie nie przypominają lawy dostępnej w naszych sklepach rękodzielniczych, która podobno pochodzi z Filipin.



Wykonałam kilka par kolczyków oraz bransoletek, jednak rozeszły się błyskawicznie i nie załapały się na sesję zdjęciową.



Z zawieszek w kształcie rozgwiazdy wstepnie zrobiłam kolczyki. Niestety, swoje ważą, więc zamierzam wykombinować z nich raczej jakiś naszyjnik.



Wspomniałam o kapryśnej pogodzie jesienią - przylecieliśmy niedługo po tym jak przez Morze Śródziemne przemknął "medikan" czyli coś w rodzaju niewielkiej burzy tropikalnej czy śródziemnomorskiego cyklonu. Z kolei w trakcie wycieczki  na wyspy, pogoda się popsuła z godziny na godzinę, nasilił się wiatr i powrót statkiem był, delikatnie ujmując, dość traumatyczny. Dodatkowo, dzień po naszym wylocie było niewielkie trzęsienie ziemi w Katanii, więc było miło, ale miejscami dość stresująco...

Jak zwykle mam przynajmniej miesięczne opóźnienie w blogowaniu. Muszę popracować nd organizacją, bo nie wiem gdzie ten czas mi ucieka...





poniedziałek, 26 listopada 2018

Flowers

Najwyższy czas nadrobić blogowe zaległości. 
Dziś króciutko - pokażę Wam kwiatkowe kolczyki, które powstały jeszcze późnym latem. Zdążyłam im zrobić mini sesję i błyskawicznie zniknęły z moich rąk. 
Dość długo komnbinowałam jak wykorzystać te materiałowe kwiatowe zawieszki, bo nakupiłam cały zapas i jakoś nie miałam weny. 
I mimo że to już mglista i chłodna jesień, to u mnie i tak wkrótce znów zagoszczą kwiatowe projekty. 



czwartek, 6 września 2018

Ze względów zawodowych bywam czasami w okolicach warszawskich Kamieniołomów i zawsze staram się znaleźć choć kilka prywatnych minut żeby tam zajrzeć. Wiadomo, trzeba zdążyć pozałatwiać sprawy, ale też potem złapać pociąg, odebrać dzieci - grafik mam zwykle dość napięty. 

Zazwyczaj staram się zaplanować zakupy, zarówno kolorystycznie jak i finansowo. Jednak już podczas pierwszej wizyty wpadły mi w oko sznury agatu indyjskiego. Na tyle, że za którymś razm skusiłam się na nieplanowany zakup. 
Muszę przyznać, że najbardziej lubię zakupy w internecie, ale tym razem z radością mogłam wybrać sobie sznur, który najbardziej mi się podobał. 

Zrobiłam dla siebie bransoletkę z drzewkiem, jednak szybko musiałam zrobić następną, bo jednej z koleżanek bardzo się spodobała.

Mam nadzieję, że jak rok szkolny jakoś się już ułoży, znajdę czas na bardziej wymagające robótki. Tymczasem jako mama świeżo upieczonego pierwszoklasisty żyję w pewnym organizacyjnym chaosie :)




wtorek, 4 września 2018

Wspomnienie wakacji

Tym razem wyszłam ze zdjęciami moich prac nieco w plener. Całkiem spontanicznie skorzystałam z  samotnego, porannegospaceru, kiedy reszta rodziny jeszcze spała i zrobiłam zdjęcie nowych kolczyków. Kolczyki powstały tuż przed wyjazdem, by stworzyć komplet z samotną jadeitową brasoletką, której jeszcze nie pokazywałam.




Koraliki Super Duo w tych kolczykach są co prawda pastelowo-niebieskie, ale z daleka całkiem fajnie komponują się jako zestaw z miętową bransoletką. 

  
W kolczykach wykorzystałam szklane perełki - mimo że kupowałam je jako białe, jak widać każday rozmiar ma zupełnie inny odcień :)


Wakacyjne, piaskowe tło pochodzi z Międzyzdrojów, które odwiedziliśmy już kolejny raz.
Szczególnie polecam tą część od strony lasu, przez który prowadzi ścieżka rowerowa do Świnoujścia - cisza, spokój, bez tłumów na plaży, a dla miłośników psów - psia plaża na lewo od wejścia K :)

środa, 18 lipca 2018

Marynarskie etui

Ostatnia niedziela się trafiła mokra i dość zimna. Wysypaliśmy więc z chłopcami nasze zapasy lego na podłogę (potem będę je zbierać szufelką, ale cóż...) i zabraliśmy się do tworzenia nowego świata :)

Miałam ambitny plan odtworzyć na podstawie zachowanych instrukcji ze 2-3 zestawy wymieszane we wspólnym pudle (nie da się ukryć, że oprócz rękodzieła od wielu lat uwielbiam zabawę klockami lego), jednak poległam już na pierwszym zestawie ;) udało mi się uzbierać tak z 90% klocków, ale zabrakło dosłownie jednego ruchomego elementu do skrzydła pojazdu kosmicznego, którego nijak nie dało się zastąpić. 
Poddałam się więc, mimo że poświęciłam sporo czasu na kolorystyczną segregację klocków  by ułatwić sobie poszukiwania poszczególnych części.
Dzieci za to znakomicie bawiły się same, budując własne kreatywne pojazdy i wcale nie przejmując się, że mamie nie udała się odbudowa. 

Tak więc wymiksowałam się po cichu z zabawy i zabrałam się za dzierganie etui na telefon, które obiecywałam sobie chyba od kwietnia.
Korzystając z inspiracji z bloga Szuflady przygotowałam sobie wakacyjną (marynarską) wersję ubranka na smartfona. Na dole jest specjalna dziurka, żeby można było podłączyć kabelek, podobnie jak w poprzedniej wersji (TU).





Żeby było zgodnie z tematyką wyzwania wyszyłam koralikami kotwicę, bo wycinanie jej z filcu jednak mnie przerosło.
Etui zgłaszam na wyzwanie Otwórz Szufladę - Kotwica:



wtorek, 17 lipca 2018

Bransoletki na zakończenie roku

Na zakończenie roku w przedszkolu mojego młodszego syna przygotowałam kolorowe bransoletki dla jego przemiłych wychowawczyń. Starałam się dobrać kolory tak, aby wpasować się w gusta nauczycielek, stąd różnorodność wzorów i kolorów. 
Zakończenia wszystkiech bransoletek są ze stali szlachetnej, bo już z praktyki wiem, że te zwykłe metalowe ciemnieją z czasem. Trzy z nich są na 8 koralików 11/o, a jedna na 7 koralików 8/o. 

Muszę przyznać, że nadal nie odważyłam się zabrać porządnie za naukę ukośnika i zwykle szydełkuję sznury na max. 9 koralików 11/o w rzędzie.











Która najbardziej wpada w oko? 

I proszę dajcie mi znać jak wyglądają Wasze doświadczenia z ukośnikiem - mi pierwsze rzędy fatalnie wychodzą i od razu się zniechęcam. A może kordonek biorę za gruby?

Korzystając z okazji i jako że koralików tu mnóstwo, bransoletki zgłaszam na zabawę z blogiem DIY Zrób To Sam:







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...