czwartek, 6 września 2018

Ze względów zawodowych bywam czasami w okolicach warszawskich Kamieniołomów i zawsze staram się znaleźć choć kilka prywatnych minut żeby tam zajrzeć. Wiadomo, trzeba zdążyć pozałatwiać sprawy, ale też potem złapać pociąg, odebrać dzieci - grafik mam zwykle dość napięty. 

Zazwyczaj staram się zaplanować zakupy, zarówno kolorystycznie jak i finansowo. Jednak już podczas pierwszej wizyty wpadły mi w oko sznury agatu indyjskiego. Na tyle, że za którymś razm skusiłam się na nieplanowany zakup. 
Muszę przyznać, że najbardziej lubię zakupy w internecie, ale tym razem z radością mogłam wybrać sobie sznur, który najbardziej mi się podobał. 

Zrobiłam dla siebie bransoletkę z drzewkiem, jednak szybko musiałam zrobić następną, bo jednej z koleżanek bardzo się spodobała.

Mam nadzieję, że jak rok szkolny jakoś się już ułoży, znajdę czas na bardziej wymagające robótki. Tymczasem jako mama świeżo upieczonego pierwszoklasisty żyję w pewnym organizacyjnym chaosie :)




wtorek, 4 września 2018

Wspomnienie wakacji

Tym razem wyszłam ze zdjęciami moich prac nieco w plener. Całkiem spontanicznie skorzystałam z  samotnego, porannegospaceru, kiedy reszta rodziny jeszcze spała i zrobiłam zdjęcie nowych kolczyków. Kolczyki powstały tuż przed wyjazdem, by stworzyć komplet z samotną jadeitową brasoletką, której jeszcze nie pokazywałam.




Koraliki Super Duo w tych kolczykach są co prawda pastelowo-niebieskie, ale z daleka całkiem fajnie komponują się jako zestaw z miętową bransoletką. 

  
W kolczykach wykorzystałam szklane perełki - mimo że kupowałam je jako białe, jak widać każday rozmiar ma zupełnie inny odcień :)


Wakacyjne, piaskowe tło pochodzi z Międzyzdrojów, które odwiedziliśmy już kolejny raz.
Szczególnie polecam tą część od strony lasu, przez który prowadzi ścieżka rowerowa do Świnoujścia - cisza, spokój, bez tłumów na plaży, a dla miłośników psów - psia plaża na lewo od wejścia K :)

środa, 18 lipca 2018

Marynarskie etui

Ostatnia niedziela się trafiła mokra i dość zimna. Wysypaliśmy więc z chłopcami nasze zapasy lego na podłogę (potem będę je zbierać szufelką, ale cóż...) i zabraliśmy się do tworzenia nowego świata :)

Miałam ambitny plan odtworzyć na podstawie zachowanych instrukcji ze 2-3 zestawy wymieszane we wspólnym pudle (nie da się ukryć, że oprócz rękodzieła od wielu lat uwielbiam zabawę klockami lego), jednak poległam już na pierwszym zestawie ;) udało mi się uzbierać tak z 90% klocków, ale zabrakło dosłownie jednego ruchomego elementu do skrzydła pojazdu kosmicznego, którego nijak nie dało się zastąpić. 
Poddałam się więc, mimo że poświęciłam sporo czasu na kolorystyczną segregację klocków  by ułatwić sobie poszukiwania poszczególnych części.
Dzieci za to znakomicie bawiły się same, budując własne kreatywne pojazdy i wcale nie przejmując się, że mamie nie udała się odbudowa. 

Tak więc wymiksowałam się po cichu z zabawy i zabrałam się za dzierganie etui na telefon, które obiecywałam sobie chyba od kwietnia.
Korzystając z inspiracji z bloga Szuflady przygotowałam sobie wakacyjną (marynarską) wersję ubranka na smartfona. Na dole jest specjalna dziurka, żeby można było podłączyć kabelek, podobnie jak w poprzedniej wersji (TU).





Żeby było zgodnie z tematyką wyzwania wyszyłam koralikami kotwicę, bo wycinanie jej z filcu jednak mnie przerosło.
Etui zgłaszam na wyzwanie Otwórz Szufladę - Kotwica:



wtorek, 17 lipca 2018

Bransoletki na zakończenie roku

Na zakończenie roku w przedszkolu mojego młodszego syna przygotowałam kolorowe bransoletki dla jego przemiłych wychowawczyń. Starałam się dobrać kolory tak, aby wpasować się w gusta nauczycielek, stąd różnorodność wzorów i kolorów. 
Zakończenia wszystkiech bransoletek są ze stali szlachetnej, bo już z praktyki wiem, że te zwykłe metalowe ciemnieją z czasem. Trzy z nich są na 8 koralików 11/o, a jedna na 7 koralików 8/o. 

Muszę przyznać, że nadal nie odważyłam się zabrać porządnie za naukę ukośnika i zwykle szydełkuję sznury na max. 9 koralików 11/o w rzędzie.











Która najbardziej wpada w oko? 

I proszę dajcie mi znać jak wyglądają Wasze doświadczenia z ukośnikiem - mi pierwsze rzędy fatalnie wychodzą i od razu się zniechęcam. A może kordonek biorę za gruby?

Korzystając z okazji i jako że koralików tu mnóstwo, bransoletki zgłaszam na zabawę z blogiem DIY Zrób To Sam:







wtorek, 10 lipca 2018

Koraliki z recyklingu

Apetyt na zrobienie kolczyków z frędzlami, tzw. indiańców, mam już od daaawna. 
Ogólnie lubię technikę brick stitch, jednak zawsze jakoś kończyło się bez frędzli (na przykład TU i TU), bo zwykle jak próbowałam je zrobić, to albo nitka się plątała, albo byłam niezadowolona bo koraliki układały się nierówno. Tym razem się przemogłam i stwierdziłam, że spróbuję do końca. Tym bardziej, że kolory w wyzwaniu Art - Piaskownicy mnie zainspirowały - czerwień i róż? Hmmm... zobaczmy.

Kolczyki prezentują się tak. Frędzelki nadal mi się nierówno układają (mimo zastosowania nici, a nie żyłki) jednak ogólny efekt jest dla mnie na tyle zadowalający, że pewnie wykonam kolejne. 





Pracę zgłaszam na wyzwanie Kolory czerwca w Art - Piaskownicy (choć zamiast beżu mam 
złamaną biel, ale może jakoś nikt nie zauważy...) 
Inspirowałam się wzorem od Lindy (TU), jednak nie byłabym sobą, gdybym trochę nie zmieniła wzoru ;) 




A jeszcze - dlaczego jednak kolczyki z recyklingu? Ano dlatego że moje ciemno różowe Toho Treasure były uwięzione w jakiejś niezbyt udanej bransoletce. (Pewnie też macie takie niedokończone projekty, z zamysłem odłożone do dokończenia, albo wręcz do późniejszej rozbiórki i ponownego wykorzystania materiałów?) 
Niedokończoną bransoletkę podzieliłam więc na części pierwsze, jednak niestety okazało się, że wielokrotne wykorzystanie koralików niezbyt się opłaca - przynajmniej jeśli chodzi o te cylindryczne. Zarówno mój odcień Galvanized Orchid jak i o dziwo Pfg Starlight trochę się starły podczas wielokrotnego używania. Nie jest to zbyt widoczne, ale jednak jest. 

piątek, 22 czerwca 2018

Różana bransoletka

Wczesną wiosną, jeszcze przed Wielkanocą, naszła mnie chęć na wypróbowanie różnych nowych kształtów koralików. Zakupiłam więc kwadraciki, romby, półksiężyce, rogale, a do tego masę drobnych perełek, kulek i Super Duo, głównie w pastelowych odcieniach. Zapasy musiały oczywiście swoje odleżeć, zanim zdecydowałam się za nie zabrać. 

Połączenie zgaszonego różu tudzież czerwieni oraz metalicznej zieleni chodziło za mną od dłuższego czasu. Nawet zaczęłam sutasz w tych odcieniach, ale dopiero Wyzwanie w Szufladzie zmotywowało mnie do pracy. 
Po ostatniej fali kolczyków postanowiłam wykonać bransoletkę i na pierwszy ogień poszły Silky Beads, głównie ze względu na kolor (choć pierwotnie były przeznaczone do połączenia z granatowymi Super Duo).


Wykończenie jest w kolorze antycznym, wykorzystałam zapięcie typu toggle z różyczką, które moim zdaniem fajnie współgra i z kolorystyką i z tematyką. 
Pomiędzy Silky Beads są zielone Toho z serii semi-glazed oraz malutkie łososiowe perełki, zaś pomiędzy płatkami z Super Duo błyszczą kropelki w postaci piętnastek Toho. 
Użyłam nieco innych materiałów niż sugerowane w TYM filmiku instruktażowym, z którego skorzystałam i trochę musiałam pokombinować z dobraniem odpowiednich wielkości poszczególnych składników, ale w końcu się udało. 



Różaną bransoletkę zgłaszam do czerwcowego Wyzwania Szuflady: Różany i oliwkowy. 





Sporo tych wyzwań się nazbierało, ale ominęło mnie wiele ciekawych od początku roku, więc muszę nadrobić.

A już wkrótce... zapowiada się wielki powrót sznurów koralikowych ;) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...