wtorek, 22 sierpnia 2017

Papierowe szaleństwo

Co robić z dziećmi w deszczowy dzień, kiedy wszystkie klocki, samochody i inne zabawki już się znudziły?
U nas zawsze interesujące są różne prace plastyczne, które dzieci mogą wykonać z mniejszą lub większą pomocą.  Na szczęście papier kolorowy, klej, nożyczki i rolki po papierze toaletowym mam zawsze w domu. 

Na szybko powstał organizer na biurko starszego synka z rolek i pudełka po chusteczkach. Następnie 3 radosne sówki do zabawy dla młodszego - sam przyklejał oczka, dzioby i skrzydła.








Poza tym ze starszym synem wymyśliliśmy sobie bardzo prostą grę planszową o tematyce podróżniczej. Mój sześciolatek narysował na małych kartkach wyspy lub archipelagi i sam je podpisał (mapę świata ma w jednym palcu), a ja wymyśliłam proste zasady i wycięłam kółka.
Po kolei mamy Kubę, Haiti i Dominikanę, Wyspy Galapagos, Hawaje oraz Tasmanię.




W trakcie gry już syn stwierdził, że trochę brakuje emocji i narysował szarą sztormową chmurę :) No i na drugi raz wiemy już, że potrzebne jest więcej pól, by gra była dłuższa, bo dużo więcej czasu zajęło samo tworzenie niż potem granie.

W zależności od zainteresowań, dziecko może narysować np. obrazki zwierząt i można wtedy podróżować po planszowym zoo.


 

Żar tropików

Dziś będzie krótko i konkretnie, bo tropiki póki co się skończyły, za oknem leje deszcz, a moje dzieci się nudzą...

Na tropikalne wyzwanie w Szufladzie wymyśliłam soczysty, tropikalny owoc, czyli ananasa. Wykorzystałam zapasy Toho Treasure, które ciągle wpadały mi w ręce i ściegiem brick-stitch wyplotłam taką oto zawieszkę.




Ananaska zgłaszam na wyzwanie Szuflady - Żar Tropików i jadę w końcu na wakacje. Ciekawe czy pogoda się poprawi...?





 

sobota, 19 sierpnia 2017

Chryzokola i motyle

Ile ja się naszukałam tego motyla na wyzwanie!
Danutka zaprezentowała atlas motyli, a ja upatrzyłam sobie jednego aby dopasować do niedawno wykonanego kompletu biżuterii. No ale jest - znalazłam!

Na początek motyli bohater wyzwania - Papilio lorquinianus




Zdjęcie pochodzi z Wikipedii, a sam motyl z południowej, oceanicznej Azji - występuje w Indonezji, na Borneo, Jawie, Sumatrze i Filipinach. Kolor jego skrzydeł przypomina barwą turkus oceanu.
 
Po tym wstępie przyszedł czas na moją pracę. W lipcu odwiedziła mnie moja ulubiona ciocia, więc przygotowałam jej w prezencie kolczyki z bransoletką. Akurat parę dni wcześniej kupiłam z ciekawości kuleczki chryzokoli, więc na szybko powstała bransoletka na gumce z kulek przetykanych koralikami Toho w kolorze stali. Dodatkowo są dwie fasetowane kuleczki spinelu.
Następnie wykombinowałam sutaszowe kolczyki, proste w formie, bo już dawno nie szyłam sutaszu. Całość wykończona jest stalą chirurgiczną.




Do tej pory rzadko używałam w swoich pracach minerałów. Raz mi się zdarzyło napisać co nieco o agacie. Dzięki Caterinie i jej cudownych opowieściach o różnych kamieniach uświadomiłam sobie, że jako chemik z wykształcenia w sumie niewiele wiem na ten temat. No i muszę przyznać, że dużo łatwiej jest znaleźć zasoby dotyczące różnych magicznych właściwości kamieni niż porządną literaturę na temat ich składu i klasyfikacji :)

Chryzokola podobno rozprasza negatywną energię i łagodzi stres i depresję, a także ułatwia komunikację. Z chemicznego punktu widzenia to niezbyt szlachetny krzemian z dodatkiem miedzi, stąd piękne odcienie turkusu i zieleni (patrz miedziane dachy czy druty kolejowe pokryte patyną).

Jakby nie było chryzokola bardzo mi się spodobała i muszę też zrobić z niej coś dla siebie. 

Z kolei spinel to mieszanina tlenków glinu i magnezu, czarna barwa pochodzi zaś zapewne od domieszek żelaza. Jest to jeden z twardszych minerałów.

Komplecik zgłaszam na Kolorystycznie Uskrzydlone Wyzwanie Danutki :)










wtorek, 8 sierpnia 2017

Króliczki

W przerwie między kolczykami wróciłam do szydełka. Szydełkuję co prawda różne namiętnie z bawełnianego sznurka, co mam na innym blogu - o TU, ale małego szydełka dawno nie trzymałam w rękach. A więc wydziergałam ostatnio dla dwóch małych jubilatek króliczki-przytulanki... Pomysł wziął się stąd, że w przypływie emocji (promocji ;) ) zakupiłam sporo różowej i ogólnie pastelowej bawełny.

Dla czteroletniej koleżanki moich chłopaków powstała króliczka-baletnica inspirowana wzorem z TEJ strony. Użyłam Paris Drops oraz mojej ulubionej Yarnart Jeans.


Zbliżenie na pyszczek :)



Druga zabawka przeznaczona była dla rocznej dziewczynki i powstała w całości z bawełny Paris. Włóczka nie jest zbyt skręcona i sprawiała mi trochę kłopotu. Królisia ma w brzuszku bezpieczną grzechotkę, w fioletowym uchu piszczek i wyhaftowane oczy.


A tak wyglądają razem...



Moi chłopcy pozazdrościli i zamówili dla siebie postacie super-bohaterów. Było rysowanie projektów, wybór kolorów włóczek, ustalenie terminów... I teraz muszę robić równolegle dwie zabawki, bo mnie kontrolują, czy sprawiedliwie dziergam :D




poniedziałek, 31 lipca 2017

Metaliczne turkusy

Mój starszy syn pożegnał się w czerwcu z dotychczasowym przedszkolem i od września rozpoczyna zerówkę.
Dla jego ulubionej cioci - opiekunki z przedszkola przygotowałam na pamiątkę niewielki komplet w postaci kolczyków z oplecionych kryształków rivoli Swarovskiego zawieszonych na biglach ze srebra oraz błyszczącej bransoletki z metalicznych Toho w tych samych kolorach co kolczyki.



Toho Pfg Aluminium i Green Teal


A tak się komplet prezentuje w pudełeczku.



czwartek, 29 czerwca 2017

Tropiki i błękity

Czerwiec upłynął mi na zdawaniu egzaminów - trafiły się dwa sobotnio-niedzielne zjazdy w miesiącu i czasu na tworzenie było niewiele. Znalazłam jednak czas na zrobienie kilku drobiazgów. 

Na pierwszy ogień prezentuję kolczyki - w sumie miętowo-cytrynowe. Nie wiem dlaczego, ale przez cały czas miałam zakodowane w głowie, że na czerwcowe kolorystyczne wyzwanie wymagany jest kolor turkusowy. Jakie było moje zaskoczenie wczoraj, że to jednak lazurowy, czyli bardziej niebieski. No cóż, na szczęście miałam też inne rzeczy w zanadrzu.
Bawełniane frędzle połączone są z cytrynowym jadeitem.
Przez te chwosty kojarzą mi się nieco z hawajskimi tancerkami hula.
I tak nawiasem mówiąc taki miętowo-turkusowy kolor bardziej odpowiada mi niż klasyczny lazur.


Kolejne kolczyki to perełki Swarovskiego w połączeniu z kolorem złotym (nie wiem czy to podchodzi pod wymaganą kategorię słoneczną, więc możemy przyjąć, że wykonałam pracę w 100% lazurową, dobrze?).
Uwielbiam je za te dyndające piórka i noszę naprawdę często. Są leciutkie, mimo że mają ponad 7 cm długości.





Na koniec jeszcze błękitno-lazurowa bransoletka z mrożonego jadeitu.
Tu też kolor niebieski jest w połączeniu ze złotym, bo to jak dla mnie najlepszy wybór na lato.
Wcześniej użyłam tego jadeitu w chłodnym połączeniu z bielą i srebrem w o TU.
 


Prace zgłaszam na Cykliczne Kolorki Artystek Kolorystek u Danutki, niech Stefan wybierze, która najbardziej mu odpowiada.


Dawniej lubiłam kolor niebieski, obecnie jakoś mniej go w moim otoczeniu. Wolę turkusy i granaty, natomiast wszelkie odcienie niebieskiego noszą moje chłopaki - dwóch małych i duży. 

Na koniec jeszcze niespodzianka w kolorze niebieskim - kilka dni temu zmalowałam dziecięcy pokój między innymi w tym właśnie kolorze :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...