środa, 18 lipca 2018

Marynarskie etui

Ostatnia niedziela się trafiła mokra i dość zimna. Wysypaliśmy więc z chłopcami nasze zapasy lego na podłogę (potem będę je zbierać szufelką, ale cóż...) i zabraliśmy się do tworzenia nowego świata :)

Miałam ambitny plan odtworzyć na podstawie zachowanych instrukcji ze 2-3 zestawy wymieszane we wspólnym pudle (nie da się ukryć, że oprócz rękodzieła od wielu lat uwielbiam zabawę klockami lego), jednak poległam już na pierwszym zestawie ;) udało mi się uzbierać tak z 90% klocków, ale zabrakło dosłownie jednego ruchomego elementu do skrzydła pojazdu kosmicznego, którego nijak nie dało się zastąpić. 
Poddałam się więc, mimo że poświęciłam sporo czasu na kolorystyczną segregację klocków  by ułatwić sobie poszukiwania poszczególnych części.
Dzieci za to znakomicie bawiły się same, budując własne kreatywne pojazdy i wcale nie przejmując się, że mamie nie udała się odbudowa. 

Tak więc wymiksowałam się po cichu z zabawy i zabrałam się za dzierganie etui na telefon, które obiecywałam sobie chyba od kwietnia.
Korzystając z inspiracji z bloga Szuflady przygotowałam sobie wakacyjną (marynarską) wersję ubranka na smartfona. Na dole jest specjalna dziurka, żeby można było podłączyć kabelek, podobnie jak w poprzedniej wersji (TU).





Żeby było zgodnie z tematyką wyzwania wyszyłam koralikami kotwicę, bo wycinanie jej z filcu jednak mnie przerosło.
Etui zgłaszam na wyzwanie Otwórz Szufladę - Kotwica:



wtorek, 17 lipca 2018

Bransoletki na zakończenie roku

Na zakończenie roku w przedszkolu mojego młodszego syna przygotowałam kolorowe bransoletki dla jego przemiłych wychowawczyń. Starałam się dobrać kolory tak, aby wpasować się w gusta nauczycielek, stąd różnorodność wzorów i kolorów. 
Zakończenia wszystkiech bransoletek są ze stali szlachetnej, bo już z praktyki wiem, że te zwykłe metalowe ciemnieją z czasem. Trzy z nich są na 8 koralików 11/o, a jedna na 7 koralików 8/o. 

Muszę przyznać, że nadal nie odważyłam się zabrać porządnie za naukę ukośnika i zwykle szydełkuję sznury na max. 9 koralików 11/o w rzędzie.











Która najbardziej wpada w oko? 

I proszę dajcie mi znać jak wyglądają Wasze doświadczenia z ukośnikiem - mi pierwsze rzędy fatalnie wychodzą i od razu się zniechęcam. A może kordonek biorę za gruby?

Korzystając z okazji i jako że koralików tu mnóstwo, bransoletki zgłaszam na zabawę z blogiem DIY Zrób To Sam:







wtorek, 10 lipca 2018

Koraliki z recyklingu

Apetyt na zrobienie kolczyków z frędzlami, tzw. indiańców, mam już od daaawna. 
Ogólnie lubię technikę brick stitch, jednak zawsze jakoś kończyło się bez frędzli (na przykład TU i TU), bo zwykle jak próbowałam je zrobić, to albo nitka się plątała, albo byłam niezadowolona bo koraliki układały się nierówno. Tym razem się przemogłam i stwierdziłam, że spróbuję do końca. Tym bardziej, że kolory w wyzwaniu Art - Piaskownicy mnie zainspirowały - czerwień i róż? Hmmm... zobaczmy.

Kolczyki prezentują się tak. Frędzelki nadal mi się nierówno układają (mimo zastosowania nici, a nie żyłki) jednak ogólny efekt jest dla mnie na tyle zadowalający, że pewnie wykonam kolejne. 





Pracę zgłaszam na wyzwanie Kolory czerwca w Art - Piaskownicy (choć zamiast beżu mam 
złamaną biel, ale może jakoś nikt nie zauważy...) 
Inspirowałam się wzorem od Lindy (TU), jednak nie byłabym sobą, gdybym trochę nie zmieniła wzoru ;) 




A jeszcze - dlaczego jednak kolczyki z recyklingu? Ano dlatego że moje ciemno różowe Toho Treasure były uwięzione w jakiejś niezbyt udanej bransoletce. (Pewnie też macie takie niedokończone projekty, z zamysłem odłożone do dokończenia, albo wręcz do późniejszej rozbiórki i ponownego wykorzystania materiałów?) 
Niedokończoną bransoletkę podzieliłam więc na części pierwsze, jednak niestety okazało się, że wielokrotne wykorzystanie koralików niezbyt się opłaca - przynajmniej jeśli chodzi o te cylindryczne. Zarówno mój odcień Galvanized Orchid jak i o dziwo Pfg Starlight trochę się starły podczas wielokrotnego używania. Nie jest to zbyt widoczne, ale jednak jest. 

piątek, 22 czerwca 2018

Różana bransoletka

Wczesną wiosną, jeszcze przed Wielkanocą, naszła mnie chęć na wypróbowanie różnych nowych kształtów koralików. Zakupiłam więc kwadraciki, romby, półksiężyce, rogale, a do tego masę drobnych perełek, kulek i Super Duo, głównie w pastelowych odcieniach. Zapasy musiały oczywiście swoje odleżeć, zanim zdecydowałam się za nie zabrać. 

Połączenie zgaszonego różu tudzież czerwieni oraz metalicznej zieleni chodziło za mną od dłuższego czasu. Nawet zaczęłam sutasz w tych odcieniach, ale dopiero Wyzwanie w Szufladzie zmotywowało mnie do pracy. 
Po ostatniej fali kolczyków postanowiłam wykonać bransoletkę i na pierwszy ogień poszły Silky Beads, głównie ze względu na kolor (choć pierwotnie były przeznaczone do połączenia z granatowymi Super Duo).


Wykończenie jest w kolorze antycznym, wykorzystałam zapięcie typu toggle z różyczką, które moim zdaniem fajnie współgra i z kolorystyką i z tematyką. 
Pomiędzy Silky Beads są zielone Toho z serii semi-glazed oraz malutkie łososiowe perełki, zaś pomiędzy płatkami z Super Duo błyszczą kropelki w postaci piętnastek Toho. 
Użyłam nieco innych materiałów niż sugerowane w TYM filmiku instruktażowym, z którego skorzystałam i trochę musiałam pokombinować z dobraniem odpowiednich wielkości poszczególnych składników, ale w końcu się udało. 



Różaną bransoletkę zgłaszam do czerwcowego Wyzwania Szuflady: Różany i oliwkowy. 





Sporo tych wyzwań się nazbierało, ale ominęło mnie wiele ciekawych od początku roku, więc muszę nadrobić.

A już wkrótce... zapowiada się wielki powrót sznurów koralikowych ;) 

wtorek, 19 czerwca 2018

Cukiereczki

Trafiła mi się dziś wolna chwila z okazji meczu ;) Podczas gdy moi panowie siedzieli twardo przed telewizorem, udało mi się wykonać słodkie, pastelowe kolczyki, choć przyznaję, że uchem łowiłam dźwięki z boiska i nawet czasem zerkałam jednym okiem. 





Wzór wymyśliłam sobie prosty, niewymagający specjalnego skupienia, żeby też móc oglądać mecz.  
Na koniec jeszcze wpadły mi jeszcze w ręce malutkie chwościki, które zamierzałam wykorzystać w podobnym projekcie co TU, ale jakoś się nie złożyło do tej pory. Chyba tu pasują.  


Nie wiem czy tak małe chwościki się liczą, ale widzę, że zdążyłam w ostatniej chwili na wyzwanie Otwórz Szufladę, więc niniejszym melduję się w nim.





czwartek, 31 maja 2018

Po prostu fiolet

Wygląda na to, że jednak zdążyłam przed końcem miesiąca. 
Pomysłów miałam masę, planów jeszcze więcej, a czas jak zwykle zweryfikował rzeczywistość i z trzech finalnie wybranych fioletowych projektów powstał tylko jeden.
Powrót do pracy po latach urlopu wychowawczego zdecydowanie zmniejszył moje możliwości czasowe przeznaczone na rozrywki typu robótki ręczne, dodatkowo na głowie jeszcze niedokończona praca podyplomowa, zamówienie na szydełkową maskotkę na Dzień Dziecka (o TAKĄ) oraz po prostu życie codzienne z moimi chłopakami. 


Zmotywowało mnie jednak to, że te fioletowe kolczyki chciałabym przeznaczyć jako podarunek dla mojej przyjaciółki z dzieciństwa i jednocześnie ulubionej fryzjerki, która świetnie radzi sobie z moimi włosami i nigdy nie chce nic w zamian :) 

Rivoli Svarowskiego w połączeniu z chwostami pojawia się u mnie nie pierwszy i nie ostatni raz. 
W ogóle ostatnio ciągle tylko chwosty mi w głowie. Kupiłam piękne nici, więc następne będą pewnie oliwkowe albo czarne, może tym razem bardziej codzienne, a mniej eleganckie.


Kolczyki w intensywnym i energetycznym kolorze ultraviolet zgłaszam do dwóch wyzwań Szuflady:

Otwórz Szufladę w temacie chwosty (i mam nadzieję, nie jest to moje ostatnie słowo w tym wyzwaniu)


oraz oczywiście do Wyzwania Szuflady - Fioletowy





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...