sobota, 26 sierpnia 2017

Róż

Koleżanka zwróciła się do mnie z prośbą o zrobienie pierścionka z kryształków. Do tej pory nigdy jeszcze pierścionków nie robiłam, ale każde wyzwanie to dla mnie motywacja do działania :)
Z zapasów wydobyłam więc perłowo-różowe kryształki Fire Polish i zabrałam się do pracy. Obrączka jest wypleciona Toho pfg Aluminium.




Ten odcień różu kojarzy mi się nieco z kolorem pereł albo muszli, dlatego pierścionek zgłaszam do Sierpniowego Wyzwania Gościnnej Projektantki w Szufladzie - Różowe morze.




Jeśli o mnie chodzi, to akurat takiej biżuterii do tej pory nie nosiłam - musiałabym pierścionki ciągle zdejmować, a to w kuchni do zagniatania ciasta, a to przy porządkach czy jeszcze do niedawna do przewijania dzieci (na szczęście to już za mną). Po zrobieniu pierścionka już wiem, że zrobię też dla siebie - przyda się na jakieś wyjście... może na plac zabaw ;)


wtorek, 22 sierpnia 2017

Papierowe szaleństwo

Co robić z dziećmi w deszczowy dzień, kiedy wszystkie klocki, samochody i inne zabawki już się znudziły?
U nas zawsze interesujące są różne prace plastyczne, które dzieci mogą wykonać z mniejszą lub większą pomocą.  Na szczęście papier kolorowy, klej, nożyczki i rolki po papierze toaletowym mam zawsze w domu. 

Na szybko powstał organizer na biurko starszego synka z rolek i pudełka po chusteczkach. Następnie 3 radosne sówki do zabawy dla młodszego - sam przyklejał oczka, dzioby i skrzydła.








Poza tym ze starszym synem wymyśliliśmy sobie bardzo prostą grę planszową o tematyce podróżniczej. Mój sześciolatek narysował na małych kartkach wyspy lub archipelagi i sam je podpisał (mapę świata ma w jednym palcu), a ja wymyśliłam proste zasady i wycięłam kółka.
Po kolei mamy Kubę, Haiti i Dominikanę, Wyspy Galapagos, Hawaje oraz Tasmanię.




W trakcie gry już syn stwierdził, że trochę brakuje emocji i narysował szarą sztormową chmurę :) No i na drugi raz wiemy już, że potrzebne jest więcej pól, by gra była dłuższa, bo dużo więcej czasu zajęło samo tworzenie niż potem granie.

W zależności od zainteresowań, dziecko może narysować np. obrazki zwierząt i można wtedy podróżować po planszowym zoo.


 

Żar tropików

Dziś będzie krótko i konkretnie, bo tropiki póki co się skończyły, za oknem leje deszcz, a moje dzieci się nudzą...

Na tropikalne wyzwanie w Szufladzie wymyśliłam soczysty, tropikalny owoc, czyli ananasa. Wykorzystałam zapasy Toho Treasure, które ciągle wpadały mi w ręce i ściegiem brick-stitch wyplotłam taką oto zawieszkę.




Ananaska zgłaszam na wyzwanie Szuflady - Żar Tropików i jadę w końcu na wakacje. Ciekawe czy pogoda się poprawi...?





 

sobota, 19 sierpnia 2017

Chryzokola i motyle

Ile ja się naszukałam tego motyla na wyzwanie!
Danutka zaprezentowała atlas motyli, a ja upatrzyłam sobie jednego aby dopasować do niedawno wykonanego kompletu biżuterii. No ale jest - znalazłam!

Na początek motyli bohater wyzwania - Papilio lorquinianus




Zdjęcie pochodzi z Wikipedii, a sam motyl z południowej, oceanicznej Azji - występuje w Indonezji, na Borneo, Jawie, Sumatrze i Filipinach. Kolor jego skrzydeł przypomina barwą turkus oceanu.
 
Po tym wstępie przyszedł czas na moją pracę. W lipcu odwiedziła mnie moja ulubiona ciocia, więc przygotowałam jej w prezencie kolczyki z bransoletką. Akurat parę dni wcześniej kupiłam z ciekawości kuleczki chryzokoli, więc na szybko powstała bransoletka na gumce z kulek przetykanych koralikami Toho w kolorze stali. Dodatkowo są dwie fasetowane kuleczki spinelu.
Następnie wykombinowałam sutaszowe kolczyki, proste w formie, bo już dawno nie szyłam sutaszu. Całość wykończona jest stalą chirurgiczną.




Do tej pory rzadko używałam w swoich pracach minerałów. Raz mi się zdarzyło napisać co nieco o agacie. Dzięki Caterinie i jej cudownych opowieściach o różnych kamieniach uświadomiłam sobie, że jako chemik z wykształcenia w sumie niewiele wiem na ten temat. No i muszę przyznać, że dużo łatwiej jest znaleźć zasoby dotyczące różnych magicznych właściwości kamieni niż porządną literaturę na temat ich składu i klasyfikacji :)

Chryzokola podobno rozprasza negatywną energię i łagodzi stres i depresję, a także ułatwia komunikację. Z chemicznego punktu widzenia to niezbyt szlachetny krzemian z dodatkiem miedzi, stąd piękne odcienie turkusu i zieleni (patrz miedziane dachy czy druty kolejowe pokryte patyną).

Jakby nie było chryzokola bardzo mi się spodobała i muszę też zrobić z niej coś dla siebie. 

Z kolei spinel to mieszanina tlenków glinu i magnezu, czarna barwa pochodzi zaś zapewne od domieszek żelaza. Jest to jeden z twardszych minerałów.

Komplecik zgłaszam na Kolorystycznie Uskrzydlone Wyzwanie Danutki :)










wtorek, 8 sierpnia 2017

Króliczki

W przerwie między kolczykami wróciłam do szydełka. Szydełkuję co prawda różne namiętnie z bawełnianego sznurka, co mam na innym blogu - o TU, ale małego szydełka dawno nie trzymałam w rękach. A więc wydziergałam ostatnio dla dwóch małych jubilatek króliczki-przytulanki... Pomysł wziął się stąd, że w przypływie emocji (promocji ;) ) zakupiłam sporo różowej i ogólnie pastelowej bawełny.

Dla czteroletniej koleżanki moich chłopaków powstała króliczka-baletnica inspirowana wzorem z TEJ strony. Użyłam Paris Drops oraz mojej ulubionej Yarnart Jeans.


Zbliżenie na pyszczek :)



Druga zabawka przeznaczona była dla rocznej dziewczynki i powstała w całości z bawełny Paris. Włóczka nie jest zbyt skręcona i sprawiała mi trochę kłopotu. Królisia ma w brzuszku bezpieczną grzechotkę, w fioletowym uchu piszczek i wyhaftowane oczy.


A tak wyglądają razem...



Moi chłopcy pozazdrościli i zamówili dla siebie postacie super-bohaterów. Było rysowanie projektów, wybór kolorów włóczek, ustalenie terminów... I teraz muszę robić równolegle dwie zabawki, bo mnie kontrolują, czy sprawiedliwie dziergam :D




poniedziałek, 31 lipca 2017

Metaliczne turkusy

Mój starszy syn pożegnał się w czerwcu z dotychczasowym przedszkolem i od września rozpoczyna zerówkę.
Dla jego ulubionej cioci - opiekunki z przedszkola przygotowałam na pamiątkę niewielki komplet w postaci kolczyków z oplecionych kryształków rivoli Swarovskiego zawieszonych na biglach ze srebra oraz błyszczącej bransoletki z metalicznych Toho w tych samych kolorach co kolczyki.



Toho Pfg Aluminium i Green Teal


A tak się komplet prezentuje w pudełeczku.



czwartek, 29 czerwca 2017

Tropiki i błękity

Czerwiec upłynął mi na zdawaniu egzaminów - trafiły się dwa sobotnio-niedzielne zjazdy w miesiącu i czasu na tworzenie było niewiele. Znalazłam jednak czas na zrobienie kilku drobiazgów. 

Na pierwszy ogień prezentuję kolczyki - w sumie miętowo-cytrynowe. Nie wiem dlaczego, ale przez cały czas miałam zakodowane w głowie, że na czerwcowe kolorystyczne wyzwanie wymagany jest kolor turkusowy. Jakie było moje zaskoczenie wczoraj, że to jednak lazurowy, czyli bardziej niebieski. No cóż, na szczęście miałam też inne rzeczy w zanadrzu.
Bawełniane frędzle połączone są z cytrynowym jadeitem.
Przez te chwosty kojarzą mi się nieco z hawajskimi tancerkami hula.
I tak nawiasem mówiąc taki miętowo-turkusowy kolor bardziej odpowiada mi niż klasyczny lazur.


Kolejne kolczyki to perełki Swarovskiego w połączeniu z kolorem złotym (nie wiem czy to podchodzi pod wymaganą kategorię słoneczną, więc możemy przyjąć, że wykonałam pracę w 100% lazurową, dobrze?).
Uwielbiam je za te dyndające piórka i noszę naprawdę często. Są leciutkie, mimo że mają ponad 7 cm długości.





Na koniec jeszcze błękitno-lazurowa bransoletka z mrożonego jadeitu.
Tu też kolor niebieski jest w połączeniu ze złotym, bo to jak dla mnie najlepszy wybór na lato.
Wcześniej użyłam tego jadeitu w chłodnym połączeniu z bielą i srebrem w o TU.
 


Prace zgłaszam na Cykliczne Kolorki Artystek Kolorystek u Danutki, niech Stefan wybierze, która najbardziej mu odpowiada.


Dawniej lubiłam kolor niebieski, obecnie jakoś mniej go w moim otoczeniu. Wolę turkusy i granaty, natomiast wszelkie odcienie niebieskiego noszą moje chłopaki - dwóch małych i duży. 

Na koniec jeszcze niespodzianka w kolorze niebieskim - kilka dni temu zmalowałam dziecięcy pokój między innymi w tym właśnie kolorze :)





Broszka z babcinej szuflady

Na babcinym strychu, w małej zakurzonej szkatułce na drobiazgi można znaleźć różne skarby i tajemnicze pamiątki. Sznur pereł, liścik w pożółkłej kopercie zasuszone płatki róż, a także broszkę - nieodzowny element dawnej biżuterii.


Moja broszka składa się z kwiatka wykonanego na szydełku, z kordonka i cienkiej włóczki, obszytego perłami. Centrum kwiatka stanowi kaboszon obszyty kremowymi koralikami i perełkami Swarovskiego.
W tle znajduje się koronka, dawniej biała, obecnie nieco postarzona... w herbacie.





Z tyłu podszyta jest eko-skórką.




To było dla mnie spore wyzwanie - stworzyć rzecz, która wygląda jak przeniesiona z dawnych czasów, a jednocześnie taką, bym mogła także jej użyć od czasu do czasu. No cóż jestem raczej praktyczna i nie lubię tworzyć do szuflady. 
Pasuje mi do prostego białego swetra.
Myślę, że mogłaby też dobrze zgrać się z lnianym ubraniem, bawełnianą chustą czy plecioną torebką - przecież broszka pasuje nie tylko do marynarki czy żakietu.


Broszkę zgłaszam na wyzwanie Szuflady - U babci na strychu.


środa, 28 czerwca 2017

Czereśniowe kolczyki

Postanowiłam spróbować swoich sił w oplataniu kulek.
Wybrałam możliwie najlżejsze - filcowe kuleczki i oplotłam je błyszczącymi czerwonymi Toho Treasure oraz najmniejszymi piętnastkami. 


Nie miałam do nich odpowiednich przekładek, za to miałam cały woreczek kupionych przypadkowo małych ogniwek, więc zaplotłam po 3 ogniwka techniką chainmaille (Mobius), które umieściłam na dole i górze kuleczek.
Instrukcję znalazłam w kociołku u Czarownicy czyli TU.


Kolczyki dodatkowo mają dyndające listki w kolorze srebrnym - mamy czerwiec więc skojarzyły mi się z pysznymi czereśniami. 



wtorek, 30 maja 2017

Słoneczna bransoletka

Na brak słońca nie mogę narzekać, więc wpuszczę też trochę słońca na bloga - podwójna bransoletka z  żółtego marmuru. Do tego okulary przeciwsłoneczne.

Tylko tyle i aż tyle. 



poniedziałek, 29 maja 2017

Majowe kwiatki

Z braku czasu i/lub chęci wykombinowałam sobie najprostsze kolczyki na świecie - kupiłam kryształki rivoli i wkleiłam je w odpowiednie sztyfty. I już! Zadowolona nosiłam je przez kilka dni, do czasu aż jeden z kolczyków mi upadł i niestety odprysnął brzeg kryształka. Wniosek - lenistwo nie popłaca :) 

Szybciutko więc zabrałam się za oplatanie kolczyków koralikami, tak aby nie widać było skazy. Dawno już tego nie robiłam i zapomniałam jak fajnie mi się pracuje tą metodą. Tym razem wykombinowałam sobie delikatne kwiatuszki - w pudrowym matowym różu i różowym złocie. 

Z rozpędu zrobiłam też bransoletkę z drobnych koralików, czeskich kryształków i kawałka łańcuszka.




Toho Pfg Rose Gold, Pfg Matte Peach Coral, Trans-Rainbow Rosaline, Rivoli Crystal Rose Gold
 


Śladu po wypadku chyba nie widać? :)





Cały komplecik zgłaszam do wyzwania Szuflady - Majowy Ogród.


Tak przy okazji zdradzę Wam, że kolczyków u mnie będzie w najbliższym czasie całkiem sporo, bo dopiero co zrobiłam sobie w końcu dziurki w uszach :D 
No i teraz muszę nadrobić stracone lata :)

piątek, 21 kwietnia 2017

Kolczyki Pearls

Święta, święta.. i u mnie przyszła zima. No cóż, kwiecień-plecień.
Śnieg co prawda stopniał, ale tak czy inaczej zimno mi okropnie. Do tego jeszcze robótkowo ogarnęła mnie pewna niechęć i brak pomysłów. 

Na perłowe wyzwanie kwietniowe przygotowałam lekkie i konstrukcyjnie niewymagające kolczyki. 
Na szczęście miałam w zapasach aż 2 perełki Swarovskiego. Dodałam szklane bicone i przekładki z cyrkoniami.


Zawsze wydawało mi się, że nie lubię pereł. Te kupiłam na próbę, żeby opleść je drobnymi koralikami.
Perły Swarovskiego niesamowicie mi się spodobały - są równiutkie i takie eleganckie, że stwierdziłam, że szkoda je chować pod koralikami.
Na jakąś większą okazję zrobię sobie jeszcze do kompletu klasyczny, krótki naszyjnik z pereł, tylko muszę jeszcze nauczyć się ładnie wiązać supełki.

Kolczyki zgłaszam  na kwietniowe wyzwanie u Danutki


Pozdrawiam cieplutko i czekam na jakieś większe ocieplenie na dworze , czego sobie i Wam życzę :)

Turkusowe etui

Mój stary smartfon odmówił w końcu posłuszeństwa i musiałam poszukać sobie czegoś nowego. Mam tak, że przyzwyczajam się bardzo do elektronicznych rzeczy i trudno mi podjąć decyzję o rozstaniu z danym telefonem. 
Do tej pory zawsze, ale to zawsze miałam Nokie, ale tym razem przyszedł czas na Samsung, ale nie o tym.

Nowy telefon, więc potrzebne jest mu nowe ubranko. 
Wykopałam z dna pudła z włóczkami śliczną turkusową bawełnę i zabrałam się za możliwie najprostsze etui. Wydziergałam w całości turkusowe, ale wydało mi się zbyt nudne. Pomyślałam więc o jakimś kwiatku, szydełkowym kółeczku, aż w końcu padło na kokardkę. Miała być doszyta, ale w sieci znalazłam fantastyczny tutorial na kokardkę wrabianą w trakcie szydełkowania - o TU.

Oto efekt:


I zbliżenie na kokardkę :)


Bawełna Sunny w kolorze turkusowym i białym, firmy Cheval Blanc, szydełko nr 2.

To był akurat mój ostatni motek tej turkusowej bawełny, więc szybciutko ruszyłam na poszukiwania w czeluściach internetowych pasmanterii i... niestety okazało się, że nikt już nie sprowadza włóczek tego producenta.
Może kiedyś zatęsknię tak bardzo, że zamówię z Francji, ale koszty wysyłki póki co mnie zniechęcają.

Przy okazji tego projektu złapałam się na tym, że zwykle mam jakąś wizję tego co chcę wykonać, ale przeważnie albo w trakcie pracy zmieniam zdanie, albo efekt końcowy mnie nie zadowala i kombinuję co tu zmienić i poprawić. Tracę wtedy masę czasu, np. na prucie czy poprawianie...
Czy Wy też tak macie?

piątek, 7 kwietnia 2017

Wisior z motywem koni

Wisior ten powstał specjalnie na prezent dla mojej Przyjaciółki, która najchętniej mieszkałaby w stajni :) 
Nasza przyjaźń zaczęła się jeszcze w czasach szkolnych i trwa do dziś, podobnie jak jej miłość do koni. 

Zastanawiałam się nad motywem podkowy albo głowy konia, ale znalazłam na szczęście kaboszon z rysunkiem koni. Oplecenie kaboszonu poszło mi szybko, tylko że potem nie mogłam się zdecydować ani na kolorystykę, ani na rodzaj koralików, ani na sposób wykończenia brzegu i tak finalnie wisior powędrował do pudełka z rzeczami "do dokończenia później". 

Jednak w ostatnich tygodniach okazało się, że psiapsiółka wybiera się na dłużej do pracy do Anglii (nota bene w stajni) więc musiałam przyspieszyć z projektem i w efekcie wisior prezentuje się tak...


Toho Ceylon Lt Ivoty, Silver-Lined Smoky Topaz, Ancient Bronze, Bronze, SD Matte Metallic Camel Gold, Puffy Teradrops Dark Bronze


Starałam się nie przesadzić z ozdobami, ale też nie chciałam poprzestać na samych okrągłych Toho. Poprzestałam też na różnych odcieniach brązu, bez wprowadzania innych kolorów.
Kropelki  Puffy Teradrops użyte w wykończeniu są dość lekkie, więc czasem układają się niesfornie w różne strony. Całość podszyta jest jasną ekoskórką, ale zapomniałam zrobić fotkę.




środa, 5 kwietnia 2017

Cieniutka etniczna bransoletka

Tym razem kolorystyka nie była narzucona wyzwaniem, więc wykombinowałam bransoletkę w nieco żywszych i kontrastowych kolorach. 
Wyszła mi taka trochę w stylu etnicznym, zwłaszcza po dodaniu chwosta z nici. 


Toho Opaque Jet, Navajo White, Turquoise, Ancient Rose, Silver-Lined Frosted Ruby, Pfg Starlight,


Bransoletka jest lekka i dobrze się nosi w takie ciepłe dni - nie przykleja się, nie odgniata na skórze... Taki mały dodatek w sam raz. I zdecydowanie lepiej się fotografuje ;)

Już mam pomysły na kilka następnych, ale chwilowo pochłonęło mnie szydełkowanie.

środa, 29 marca 2017

Cieniutka bransoletka

Dzisiejsza praca powstała na marcowe wyzwanie Cyklicznych Kolorków u Danutki.


Właściwie od początku wiedziałam, których koralików użyję, tylko pozostawało kwestią co z nich zrobię.
Wymarzyłam sobie bransoletkę wykonaną ściegiem peyote z koralików w różnych rozmiarach, jednak mniej więcej w 2/3 pracy okazało się, że zabraknie mi koralików w zadanym odcieniu.

Czasu było coraz mniej, więc wczoraj na szybko wykombinowałam cieniutką bransoletkę, podwójnie oplatającą nadgarstek, z koralików w odcieniu fuksji, biskupiego fioletu, matowego zielonego jabłuszka, metalicznej zieleni i złota.
Mam nadzieję, że proporcje kolorystyczne są odpowiednie i Stefan nie odrzuci mojej pracy :)


Toho: Pfg Orchid, Pfg Starlight, Inside-Color Grey/Magenta Lined, Semi-Glazed Lemongrass, Gold-Lustered Fern

Rzeczywiście muszę przyznać, że ciężko było złapać ten biskupi kolor aparatem, zwłaszcza przy pochmurnym niebie.

Natomiast jeśli chodzi o moje barwne upodobania, to swego czasu uwielbiałam wszelkie nasycone fiolety oraz kolory w odcieniu jagodowym, cyklamenowym czy fuksjowym i miałam pełną szafę takich właśnie ubrań. 
Jednak jakoś nigdy nie pomyślałam, że mogłabym mój ulubiony fioletowy płaszczyk połączyć na przykład z czapką i szalem w kolorze zielonego jabłuszka :)
W czasie studiów wytapetowałam sobie nawet pokój tapetą w kolorze fuksji, ale wszelkie dodatki były wówczas monochromatyczne - czarne albo białe.

sobota, 25 marca 2017

Daleki Wschód

Z czym mi się kojarzy Daleki Wschód? 
Hmm... to proste - ze mną!

Podobno kiedy miałam kilka lat, wszyscy uważali, że jestem podobna do bohaterki serialu Oshin nadawanego wówczas w telewizji... Pisząc wszyscy, mam na myśli panie w sklepach, ludzi w pociągu czy na ulicy - zrobiła się z tego taka mała rodzinna legenda, którą moja babcia lubiła mi swego czasu opowiadać.

Coś w tym musiało być, bo niezależnie od tego w siódmej czy ósmej klasie otrzymałam przezwisko Chinka. Nosiłam wtedy fryzurę z prostą grzywką, równo przyciętą po bokach, mniej więcej do wysokości podbródka, do tego naturalne ciemnobrązowe włosy, niezbyt duże (czyżby lekko skośne?) ciemne oczy - może i Chinka ;)

Siebie przecież nie będę zgłaszać, dlatego też na wyzwanie o tematyce dalekowschodniej wybrałam kolorystykę tradycyjnie chińską - czerwień ze złotem oraz czerń, typową dla chińskich znaków.
Do tego jeszcze skojarzyła mi się oryginalna chińska moneta keszowa z kwadratową dziurką.

W ten oto sposób doszłam do pomysłu na taką oto plecioną bransoletkę.



Wymagało to sporo kombinowania, żeby kwadraciki były równe, ale myślę, że się udało.
Tak się prezentuje z bliska...



A tak całkiem na płasko...




W składzie sama klasyka: FP Jet, SD Opaque Red, Toho Opaque Jet i Pfg Starlight

I jak Wam się podoba taka chińska bransoletka? Dodam, że Made in Poland, nie chińszczyzna :))


Bransoletkę zgłaszam na Wyzwanie Szuflady - Daleki Wschód



środa, 22 marca 2017

Filcowe zabawy z dinozaurami

Dziś u mnie filcowo. 
Stworzyłam niedawno mini-matę do zabawy w prehistorię. Tym razem zabawka jest dedykowana dla mojego młodszego szkraba, któremu bardzo spodobał się film pt. "Dobry Dinozaur", a co za tym idzie - wszystko co związane z dinozaurami.
Tak nawiasem mówiąc, ta pięknie zrobiona animacja opowiada w zabawny sposób, co by było gdyby 65 mln lat temu meteoryt ominął jednak Ziemię...

Z filcu powstała trawa, rzeczka z kamiennym mostkiem, grota oraz groźny wulkan.
Wykorzystałam też istniejące w domu zasoby figurek oraz drzewek (które do tej pory nie cieszyły się zainteresowaniem) i tak powstał pradawny świat. 




Uwaga! Wulkan zaraz wybuchnie!



W rzece są niewielkie nacięcia, żeby można tam było włożyć kąpiącą się figurkę. 
Lawa jest chowana we wnętrzu wulkanu. Zdecydowałam, że nie będę przyszywać poszczególnych elementów do maty, żeby można było dowolnie zmieniać konfiguracje.
Mój trzylatek dzielnie mi pomagał w pracy - układał wzory z fragmentów filcu, ciął ścinki na mniejsze kawałki i cierpliwie czekał na efekt końcowy :) 

Miłego dzionka!

wtorek, 28 lutego 2017

Wiosenny naszyjnik

Uff... Zdążyłam na kolejne wyzwanie Cyklicznych Kolorków. 
Przygotowałam naszyjnik już jakiś czas temu, tylko sprzęt elektroniczny odmówił współpracy - najpierw aparat, potem komputer na dwa sposoby..
No ale w końcu udało się :)



A więc wiosenny żółto-zielony naszyjnik z małymi czarnymi koralikami pomiędzy dużymi szklanymi kulkami. Ciemnozielone mają specjalnie takie plamki. 
Na początku myślałam żeby przemieszać na zmianę żółty z zielonym, ale tak jest zdecydowanie lepiej. 
Kuleczki znalazłam na dnie pudła ze skarbami podczas wiosennych porządków. Nawet nie pamiętam kiedy je kupiłam i w jakim celu, ale teraz wpasowały się w lutową - papuzią kolorystykę jak znalazł.

Naszyjnik zgłaszam na Wyzwanie u Danutki. W następnym miesiącu postaram się nie być ostatnia ;)





wtorek, 14 lutego 2017

Co można zrobić z pudełka...

Dziś post dotyczący nieco innej tematyki niż do tej pory i w dodatku praca stworzona nie tylko przeze mnie, ale także przez moich domowych projektantów.

Po Świętach został mi kolorowy karton po sokach, składający się w zasadzie z samych okienek oraz sporo niezbyt zniszczonego papieru do pakowania prezentów. Pierwszą myślą było, że okleję karton i pozwolę moim chłopakom go pokolorować i może zrobimy sobie w nim teatrzyk. Jednak pomysł w trakcie wykonania spontanicznie przekształcił się w tworzenie akwarium :)

Mój 5,5-latek własnoręcznie narysował i wyciął rybki z kolorowego kartonu, zaś 3-latek dzielnie pomagał przy wycinaniu pasków z papieru do pakowania i oklejaniu pudełka białą stroną do góry.
Muszę przy tym zaznaczyć, że przy moich chłopakach ciężko o precyzję, a raczej liczy się szybkość wykonania - nie są zbyt cierpliwi w oczekiwaniu na efekt :D





Z kartonu powstało żółte, piaskowe dno i niebieskie tło z naklejonymi roślinkami z bibuły. Papierowe rybki zamocowałam na sznureczkach do sufitu tak żeby można było nimi poruszać, a także opuszczać i podnosić do góry.
Z włóczki na szybko powstała ośmiornica z oczami oraz pompony-jeżowce.

Akwarium służy do przechowywania różnych drobnych morskich stworków, które nareszcie mają swoje miejsce. Od czasu do czasu nocują też tam gumowe rekiny i przynajmniej zawsze wiadomo gdzie ich szukać - bo taka tematyczna "zabawka" uczy odkładać rzeczy na swoje miejsce. No i przy tworzeniu dobra zabawa gwarantowana.

Generalnie uwielbiamy bawić się w takie prace plastyczne, więc pewnie jeszcze coś zaprezentuję. Zwłaszcza, że podoba mi się taki recykling ;)





Co prawda projekt-akwarium powstał już dość dawno, ale stwierdziłam, że jednak chyba trochę pasuje do akcji bombardowania pudełek u pomysłowej Danusi, więc ryzykuję i zgłaszam do Stefana... w końcu to też wodne stworzenie. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...